Nie oceniaj tylko wyrusz po swoje marzenia

selfp

 

Dlaczego tak często boimy się  wyruszyć po własne marzenia i łatwiej nam oceniać ruchy innych? Może lepiej jest zaufać sobie, swoim potrzebom i ruszyć z miejsca. Ja też się boję, ale robię. Wyjazdu do Tajlandii bałam się ogromnie, co będzie jak złapiemy tropikalne choroby, jak dzieciaki się nie odnajdą w ciągłej podróży i będziemy mieli wakacje w stresie i zdenerwowaniu. W tym wszystkim jednak ufałam sobie. Wiedziałam, że jak coś będzie się działo to znajdę rozwiązanie. Pomyśl co dla Ciebie jest ważniejsze zamartwianie się dniem jutrzejszym czy zrobienie kroku w przód.

 

 

selfp
selfp
selfp

 

Wierzę, że w życiu przypadki nie istnieją, wszystko sklada się w wielkie puzzle, trzeba tylko zwrocić uwagę na sytuacje, które nas otaczają. Góry krążą obok mnie od pewnego czasu, już pisałam Wam o swoim wejściu na Giewont i strachu jaki mi towarzyszył. Jednak dalej mnie porusza myśl, że można z nich zobaczyć zupełnie inny horyzon i w tym roku mam zamiar wejść na Rysy. Dla jednych to tylko Rysy, a dla mnie ogromny wyczyn bo mam lęk wysokości. Może nie paniczny, (albo co to oznacza paniczny?) czuję ogromny respekt przed wysokością i spojrzenie z góry jest dla mnie czymś najpiękniejszym i czymś czego się jednocześnie boję. 

 

"W górach jest coś intymnego. Nikt nie krzyczy na szczycie z radości. Człowiek sobie posiedzi, popatrzy, zrobi kilka zdjęć [...] Góry mają w sobie coś magicznego, człowiek nie zje, nie dośpi, pachnie coraz gorzej, ale nie chce przestać się wspinać. W górach liczy się tylko tu i teraz. Nikt nic ode mnie nie chce, telefon nie dzwoni, a ja czuję, że z każdym krokiem przekraczam granicę swoich możliwości. Kiedy na początku wspinaczki człowiek stoi przed szczytem i patrzy na potężną górę, czuje się przytłoczony. Kiedy patrzy na tę samą górę już po zejściu- jest dumny i ma wrażenie, że może osiągnąć wszystko..." - Martyna Wojciechowska

 

selfp
 
Na zdjęciach znajdujemy się na pięknym półwyspie Tonsai Beach, ale to nie  czysta woda, widoki i małpki skaczące po drzewach przyciągały najbardziej nasz wzrok. Byli to ludzie wspinający się po skałach. Podobno to raj dla wspinaczy i tak się tam właśnie czuliśmy. Czy to przypadek? Nie wierzę.
Na historię na Nanga Parbat patrzę jako kobieta, która sama spełnia swoje marzenie, jako żona która obserwuje swojego męża w jego działaniach. Chociaż uważam, że czasami podejmuje decyzję których do końca nie rozumiem i nie są dla mnie bezpieczne to staram się go wspierać. Czuję,że jak on spełnia swoje marzenia to jest szczęśliwy, a wtedy to szczęście może dzielić z nami.
Patrzę również jako matka dla której dzieci są najważniejsze i sama z odpowiedzialności nie podejmowałabym takiej decyzji, ale akceptuję, że każdy może inaczej patrzeć na swoją nieśmiertelność i potrzebę zdobywania.  
Jedna historia i tak wiele faktów się rodzi w głowach. Każdy inaczej odczuwa lęk i sięganie po marzenia. Wam życzę odwagi, aby je chociaż poznać i później podjąć decyzję czy warto i czy się opłaca. 
 
selfp
selfp
selfp

Pozostaw komentarz





Cieszę się, że jesteś <3
Dzięki podaniu swoich danych będę Cię mogła
na bieżąco informować o nowych
postach, wydarzeniach które organizuje!
Zrobiłeś/aś to!
Witaj w moim świecie <3
Drugie życie♥
Porozmawiajmy o Modzie