Półmaraton – jak wyglądały przygotowania, bieg i kiedy chciałam się poddać

70292024_368393827382239_4673969413655887872_n
Pierwsze kilometry to walka o oddech
Na początku biegu, przez 3km miałam ochotę zawrócić. Czułam, że walczę o każdy oddech… W głowie jak mantra słyszałam słowa „Co ja tutaj robię?” Wiedziałam, że to minie, już trochę poznałam swój organizm. To uczucie nie jest przyjemne, bardzo mnie demotywuje. 
Po ustabilizowaniu tętna poczułam, że jestem u siebie. Zaczęłam dostrzegać znajome twarze, uśmiechy, walki o czas. Lubię obserwować ludzi, nawet na trasie patrzyłam jak się zachowują. Czy walczą ze sobą, czy biegną z radością na twarzy, a może weszli w trans…
Stałe tempo jako mój przyjaciel 
Postawiłam na bieg w stałym tempie. Nie czułam potrzeby, aby zrobić życiówkę (chociaż tak się stało). Miałam wrażenie, że jestem mniej przygotowana niż za pierwszym razem. Dwa tygodnie temu chciałam się poddać, pobiegłam do moje przyjaciółki z płaczem. Zamiast biegu na 10 km został spacer i rozmowa. Poczułam wtedy, że nie chcę już biegać, że to nie jest moje. Z myślą „ODPUSZCZAM” pobyłam 12h, wstałam i powiedziałam do Huberta - „jednak zrobię to!”
Processed with VSCO with g3 preset
Processed with VSCO with g3 preset
Podchodząc do pierwszego półmaratonu miałam chęć sprawdzenia się, wchodziłam w coś nowego. Teraz czułam powtarzalność. Nie miałam tak silnej motywacji. Obserwuję moje ciało, mózg, które nie lubi powtórek. Miałam ochotę już na nowe doświadczenia.
Biegałam dwa, trzy razy w tygodniu, wszystko zależy od możliwości czasowych po 8-10km. Moje przygotowania złożyły się w czasie wakacji, co nie pomagało. Wysoka temperatura, wyjazdy. Poprzednio biegałam zimą i to zdecydowanie lepszy czas na trenowanie. 
Dziękuję, że nie odpuściłam…
Obecnie jestem sobie wdzięczna, że pobiegłam. Dostałam informację „Spróbuj i dopiero wtedy możesz zdecydować czy dasz radę czy nie.” Do ostatnich chwil myślałam, że nie jestem dobrze przygotowana i mogłam zrobić więcej. I mogłem! Gdybym więcej biegała to miałabym lepszy czas. Jest ale… byłoby to kosztem innych ludzi którzy widocznie są dla mnie ważniejsi.
A jak z moim czasem?
Poprawiłam go o 1 minutę od pierwszego półmaratonu! Poprzedni półmaraton 2 godziny 12 minut, a teraz 2 godziny 11 minut. Wiem, że jakbym mniej zagadywała panów ochroniarzy i wolontariuszy na trasie to byłby lepszy. Ale pewnie nie dawałby mi takiej satysfakcji <3
Mimo tego, że czułam się słabiej przygotowana, poświęciłam mniej czasu, mniej kilometrów przebiegłam, zrobiłam lepszy czas. Dlaczego? Myślę, że zrobiłam to bez napięcia! Nie przyspieszałam, gdy zobaczyłam, że ktoś mnie wyprzeda. 
69939102_2678902738811289_8634637685358592000_n
70708890_2329686863795746_7687317081255051264_n
70387614_2145956855704071_8029374160813686784_n
Holistyczne ścieżki zdrowia…
Biegłam według książki „Bądź. Holistyczne ścieżki zdrowia” - Oriny Krajewskiej. W wywiadzie poruszany jest temat slow joggingu "Biegnij tak, abyś mógł rozmawiać bez zadyszki". Jest to ok dla naszego zdrowia. Trzymałam się tej zasady, dzięki temu czułam się cały czas bardzo dobrze. Mogłam rozmawiać, tańczyć, uśmiechać się do innych było to w zgodzie ze mną.
Mimo tego, że biega się samemu, ważni są ludzie obok
Mam nieocenione wsparcie Huberta, który zajmował się dzieciakami, gdy ja się przygotowywałam, motywował mnie do biegania. Ciągle słyszałam jego słowa „Czym trudniej teraz, tym łatwiej będzie później”. Moja rodzina, przyjaciele, którzy byli przy mnie na starcie krzycząc „Sandra! Jesteśmy z tobą!”, na mecie czekali z wyczekaną czekoladą (Myślałam o niej cały bieg, naprzemiennie z pizza). Takie małe sygnały, a jak ważne w codziennym życiu.
70137440_368339387387683_7327539636648017920_n
71109050_368338747387747_801440536656347136_n
Wyczekany czas „Po”
Po powrocie do domu nastawiłam sobie ciepłą kąpiel z pianą. Zrobiłam peeling i zaczęłam dziękować ciału, które doprowadziło mnie do mety. Dało radę, mimo bólu kolan i bioder… Wiem, że moje ciało zamiast biegu po betonie wybiera spacer bosymi stopami po trawie, piasku. Dla mnie się poświęciło, było w zgodzie ze mną...
Podczas biegu poczułam moc
Poczułam moc już podczas biegu. Skoro to zrobiłam i nie miałam ochoty paść na ziemię to mogę wszystko. Przenosić góry, robić rzeczy niemożliwe też się uda. 
Mój bieg dodał mi wiary w siebie. Pokazał, że potrafię więcej niż mi się wydaje. Warto wierzyć w siebie, swoje możliwości, nawet jak głowa mówi "zrezygnuj".

 

Fot. Hubert, Jacek Placek Foto 

Komentarzy: 6

  1. @plocki_biegacz 17 września 2019 o 22:44

    Gratulacje 🙂 jeszcze raz i milo bylo sie spotkać na trasie 😀 pozdrawiam

    • Sandra 18 września 2019 o 10:03

      Dziękuję i ze wzajemnością 🙂

  2. Karo 26 września 2019 o 10:49

    Bo bieganie tak własnie działa – jak napisałaś na końcu. Dodaje sił i udowadnia, ze jeśli bardzo chcesz, możesz absolutnie wszystko! Gratuluję – zarówno pobicia życiówki (hej, minuta co całkiem sporo!), jak i doskonałego nastroju w trakcie i po biegu. Tak trzymaj! 😀

    • Sandra 26 września 2019 o 12:19

      Karo bardzo dziękuję za dobre słowo I wsparcie 💪 Pozdrawiam serdecznie

  3. Marzena Torbalska 27 września 2019 o 14:14

    Brawo, gratulacje! Taki maraton to nie lada wyczyn 😀

    • Sandra 27 września 2019 o 14:15

      Bardzo dziękujęza ciepłe słowa i pozdrawiam serdecznie 🙂

Pozostaw komentarz





Cieszę się, że jesteś <3
Dzięki podaniu swoich danych będę Cię mogła
na bieżąco informować o nowych
postach, wydarzeniach które organizuje!
Zrobiłeś/aś to!
Witaj w moim świecie <3
Porozmawiajmy o Modzie ♥