SandraPanus.pl – Blog Moda Lifestyle

Fashion Life Evolution

Blog

Gdy świat nas sprawdza, a nasze plany schodzą na drugi tor

Florencja i jej wyjątkowy Targ Staroci

Zaplanowaliśmy sobie piękny wyjazd, pełen włoskich smaków, słonecznych widoków i przyjaznych uśmiechów. Na wstępie spotkała nas mało przyjemna niespodzianka, którą analizuje od drugiej strony.

Dwadzieścia minut przed odlotem już po odprawie dostaliśmy informacje, ze lot został opóźniony o 4h. Wstępnie miałam nadzieje, ze źle zrozumiałam i zapewne chodzi o inny lot. Niestety to był nasz lot. Mieliśmy do dyspozycji 5x5m plac zabaw dla dzieci i dwójkę do „zabawienia” (wielki plus, że Kaja i Kajetan są wyrozumiali, a zabawa z innymi dziećmi sprawiała im ogromną radość). Po 3,5h nadeszła wyczekana wiadomość – lecimy. Wsiadamy z ogromną radością i zmęczeniem do samolotu, gdy z głośników pada kolejna mało przyjemna wiadomość. Startujemy dopiero za 30 minut.. musimy znowu czekać…

Godzina 22.30 zaczynamy ruszać, dzieciaki zasnęły, a ja odetchnęłam z ulgą i myślą, że nasza droga potoczy się już z górki.

Godzina 1.00 udaliśmy się za lotnisko w poszukiwaniu biura wynajmu samochodu, gdzie okazało się, że wszystkie stoiska są już zamknięte.. okazało się, że prawdziwa „przygoda” dopiero przed nami.

Wróciliśmy ponownie 300m z bagażami i dziećmi na lotnisko, gdzie czekała kolejna niespodzianka „W godzinach 1.30-4.00 lotnisko ma przerwę techniczną”. W pobliżu nie znaleźliśmy żadnego hotelu, ani Taxi, ludzie siedzieli w kawiarniach, gdzie zrobili sobie a’la poczekalnie. Po chwili namysłu wróciliśmy do biura wynajmu samochodów. Gdy doszliśmy okazało sie, że całość jest również zamknięta. Powiem szczerze, ze początkowo traktowaliśmy to jak prawdziwą przygodę, spacerowaliśmy w poszukiwaniu miejsca, gdzie możemy poczekać najpierw do 4.00, aby otworzyli lotnisko i później do 8.00, aby wypożyczyć auto. Dzieciaki uśmiechnięte, również ciekawe co będzie dalej (ta ich radość bardzo nas wspierała). Znaleźliśmy kawiarnie przy samym lotnisku z przysłonięta kotarą, założyliśmy wszystkie możliwe ubrania i tam postanowiliśmy poczekać.

Ok godziny 3.00 zrobiło się już mniej przyjemnie, temperatura zaczęła gwałtowanie spadać. Zaczęłam szukać hoteli, ale najbliższe były oddalone o 20 minut pieszo. Ludzie zaczynali już spacerować z zimna i ogromna radość pojawiła się, gdy o 3.40 otworzyli bramy lotniska. Tam zrobiło się cieplej, ale czy bardziej przyjemnie? Głośno, ponieważ wszyscy zaczęli przygotowywać sklepy/restauracje na otwarcie. Pani nawoływała głośnym i szybkim włoskim językiem w głośnikach. Dzieciaki były twarde. Kajetan spał w wózku przykryty ręcznikami i Huberta koszulkami, Kaja spała na rękach. Podczas spadku energii, złości i smutku stałam sobie ciągle mówić, że ta passa musi kiedyś minąć, że ten czas się skończy i dojedziemy na wyczekane wakacje.

Godzina 8.00 ruszamy z radością do wypożyczali, gdzie okazuje się, ze nasza rezerwacja przepadła.  Poczułam bezradność, że za dużo jak na jeden dzień. Po długich rozmowach z liniami lotniczymi (tutaj bardzo dziękuję moim przyjaciołom za pomoc i wsparcie) o 10.00 wyruszyliśmy, wymarznięci, głodni, zmęczeni do miejsca noclegu. Po dojechaniu na miejsce (12.30) okazało, się ze przyjęcia są dopiero od 15.00 i musimy poczekać. Wiec znowu nasze plany się zmieniły, poszliśmy na obiad, szybkie zakupy, aby już nie musieć nigdzie jechać.

W ciągu tych 24h miałam wrażenie, że cały czas na coś czekałam, ze ciagle byłam od czegoś/kogoś  uzależniona.

W tych chwilach pomyślałam, jak wielkie mam szczęście, że to tylko jeden dzień, tylko jedna noc, że muszę się martwić o to, że nie spełniam jednej ze swoich podstawowych potrzeb – snu. A co z ludźmi, którzy często spotykają się ze ścianą z poczuciem, że brakuje mu podstawowych rzeczy. Nie wiem czego miały mnie te wydarzenia nauczyć (nic nie dzieje się bez przyczyny), jaką lekcje miałam odrobić, ale wiem, że jeszcze bardziej doceniam każda chwile i mam ogromne szczęście, że byłam z ludźmi, którzy nie panikowali, nie wkurzali się tylko wspierali i akceptowali sytuacje.

Jak widzicie możemy planować wiele rzeczy, a świat jak się uprze to zmieni naszą dobę nie do poznania.

Author:
One comments on “Gdy świat nas sprawdza, a nasze plany schodzą na drugi tor
  1. Mariusz on said:

    he he wiem coś o tych zmianach planów…Ja nauczyłem się odpuszczać i przyjmować rzeczy jakimi są(choć wkurza mnie wiele w grajdołku) ….

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Cieszę się, że jesteś <3

FreshMail.pl
 

FreshMail.pl
 
Cieszę się, że jesteś <3
Dzięki podaniu swoich danych będę Cię mogła
na bieżąco informować o nowych
postach, wydarzeniach które organizuje!
Zrobiłeś/aś to!
Witaj w moim świecie <3
Powrót do natury ♥
Temat spotkania: